Maria i Władysław Ornowscy

Praca ich polega na gromadze-niu darowizn od firmpaństwowych,prywatnych,odosóbindywidualnychi dużych marketów (żywność, odzież, środki czystości, słodycze, owoce). Mniejsze sklepy branżowe, takie jak piekarnie, sklepy mięsne, warzywnicze, odzieżowe i drogeryjne przekazują fundacji różne artykuły. Zgłaszają się też osoby prywatne, które oddają meble, sprzęt TV zbędny np. przy zmianie wystroju lub likwidacji mieszkania. Często też urząd celny wspomaga fundację konfiskowanymi artykułami. Nierzadko ludzie przekazują drobne kwoty pieniężne, szczególnie w okresie przedświątecznym.

Pomoc, na którą mogą liczyć podopieczni, jest przekazywana w przeróżny sposób, począwszy od zbiórek odzieży, sprzętu gospodarstwa domowego, poprzez organizowanie różnych form wypoczynku letniego, zimowego, wycieczek w czasie roku szkolnego, aż do spotkań opłatkowych, wielkanocnych czy z okazji Dnia Dziecka. Zebrane rzeczy są nieodpłatnie magazynowane na terenie portu gdańskiego (gdzie pracuje pan Władysław). Artykuły i rzeczy są pakowane i dostarczane do wiosek, gdzie sołtysi lub wyznaczone osoby, w ustalonym dniu i miejscu (np. w szkole), przyjmują je i rozdzielają wśród potrzebujących w obecności „dystrybutorów” fundacji.

Wdzięczność tych ludzi jest ogromna, a w szczególności radość dzieci, które jednak najbardziej cieszą się ze słodyczy, zabawek i ubranek. Państwo Ornowscy otrzymują spis rzeczy najbardziej potrzebnych (np. biurko, tapczan, pralka, ubranie, obuwie, oczywiście żywność i artykuły czystości) i starają się, aby podczas następnej wizyty w tym samym miejscu dostarczyć zamówione sprzęty. Takich wiosek i punktów jest bardzo dużo. Jak pani Maria mówi, przybywa ich coraz więcej…

Kiedyś pp. Ornowscy usłyszeli na spotkaniu z rodzinami wielodzietnymi zdanie: „Świat do końca nie zwariował” – dla nich są to jedyne prezenty, które otrzymują.

Ponieważ biednych przybywa, przybywa i pracy. Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie, którzy chcą pomagać, dzielić się z innymi tym, co mają. Znając wieloletnią działalność pp. Ornowskich, nie tylko znajomi, ale i znajomi znajomych, sąsiedzi i ich rodziny ciągle coś ofiarowujądlabiednych.

Energiczne działanie Marii i Władysława Ornowskich, a także ich łatwość nawiązywania kontaktów i pozyskiwania sprzymierzeńców oraz szerokie zna-jomości sprawiły, że akcja ta obejmuje swoim działaniem coraz więcej osób i miejscowości, rozszerza się poza Gdańsk na okoliczne wsie i gminy województwa pomorskiego. Fundacja „Pan Władek” ze swoimi darami dociera do najbardziej odległych wiosek, szkół, domów dziecka i domów pomocy społecznej. Wszędzie jest witana przez gromadkę radosnych dzieci i wyczekujące spojrzenia ich rodziców: „Co też tym razem pan Władysław z panią Marią przywieźli”? Ten samochód to radość i nadzieja. Są w nim rzeczy nowe i stare, ale zawsze oczyszczone, odprasowane, uporządkowane i dane z dobroci serca, a nie z litości. To jest bardzo ważne dla każdego potrzebującego, który może liczyć tylko na fundację „Pan Władek”.

Fundacja, oprócz rozwożenia darów, organizuje też spotkania opłatkowe, z okazji Dnia Dziecka, wycieczki, obozy i kolonie. Ostatnio zorganizowała kolonię integracyjną z polskimi dziećmi z domów dziecka na Białorusi. Pieniądze na ten cel otrzymał „Pan Władek” od sponsorów (m.in. zarządu portu).

Pan Władysław często dostarcza artykuły żywnościowe do jadłodajni „Bursztynowa” w Sopocie, gdzie stołują się ludzie biedni. Fundacja nie za-trudnia pracowników, nie ma biura i nie płaci wynagrodzeń. Opiera się na pracy pp. Ornowskich, życzliwych przyjaciół i wolontariuszy, działających szczególnie w terenie (szkoły, przedszkola, sołtys, czy inni chętni).

Ilość osób, które skorzystały przez wszystkie lata z działalności i pracy państwa Ornowskich jest trudna do obliczenia, ale na pewno przekroczyła kilka tysięcy, z tego większość potrzebujących wielokrotnie korzystała i korzysta z ofiarności fundacji. Kolonie i obozy, a także spotkania okolicznościowe niektórym dzieciom pozwoliły poznać smak prawdziwego dzieciństwa a także wyjechać, często po raz pierwszy, poza teren swojej wioski czy miasteczka.

Naprawdę trudno jest ocenić w słowach czy pieniądzach wartość pracy, a także korzyść, radość i pomoc dla obdarowywanych. Podziękowania, oficjalne na piśmie i te indywidualne, często rzęsiście oblane łzami – to spotyka na co dzień państwa Ornowskich od ludzi wdzięcznych za ich ciężką pracę. Państwo Ornowscy mówią, że ta praca daje im radość i satysfakcję. Cieszą się, że mogą pomagać innym, mają jeszcze dość sił, chęci i pomysłów na rozszerzenie swojej działalności. Obecnie fundacja „Pan Władek” stała się instytucją pomocy wielobranżowej. Od żywności, ubrań, poprzez meble i sprzęt RTV, AGD, aż do organizowania wycieczek i kolonii dla dzieci i młodzieży z kraju, a także z Białorusi. Za swoją wieloletnią i bezinteresowną pracę na rzecz ludzi potrzebujących otrzymali wyróżnienie i nagrodę Fundacji Polcul.

Teresa Siwak