Helena Dworecka i Teresa Czarniacka

   Pani Helena jest felczerką, przyjechała z Homla do Bogdanowa aby opiekować się dwoma starszymi i schorowanymi Polkami. Przypadek zrządził, że przed sklepem spotkała zaniedbaną i głodną dziewczynkę. Wzięła ją do domu i nakarmiła. Dziecko jadło zupę palcami! Na drugi dzień rano Alesia siedziała już przed progiem licząc na posiłek. Na pytanie gdzie mieszkasz – wskazała ręką las. Gdy poszły tam, okazało się, że ta 7. latka mieszka w samodzielnie skleconym szałasie. Przygarnięta dziewczynka miała odmrożone ręce i nogi, a brudna była niewyobrażalnie i jak dzikie zwierzątko pogryzła p. Helenie ręce, przy pierwszej próbie kąpieli.

Gdy zmarły starsze panie, dom stopniowo zapełniał się dziećmi, z Homla przyjechała koleżanka p. Heleny Teresa Czarniacka, która porzuciła pracę w mieście i została już w Bogdanowie.

     Obie panie dają tym dzieciom schronienie, opiekę, zapewniają edukację, uczą życia w grupie, pracy i szacunku dla innych, a okazując im serce - kochać.

Tu nie ma podziału na dzieci, rosyjskie, białoruskie i polskie – ale wszystkie dwa razy w tygodniu uczą się jednak języka polskiego, bo choć są na Białorusi, jednak w polskim domu, a dodatkowy język może się przydać.

Panie Helena Dworecka i Teresa Czarniacka w maleńkiej wsi Bogdanowo, w trudnym i niesprzyjającym im otoczeniu, prowadzą jedyny na Białorusi Rodzinny Dom Dziecka.

Anna Laddy Widajewicz