Szukamy Małych Bohaterów

– Czy wszystkie wasze wyróżnienia były trafne?

– Byliśmy świadomi, że nie znamy ludzi, których wyróżniamy. Fundacja i jurorzy przebywali za granicą, a oceniać miały wyłącznie osoby mieszkające w kraju. Mam jednak poczucie, że nasze wyróżnienia były trafne. Ani razu nie było zastrzeżeń. Mimo że chodziło o pieniądze, a ludzie są przecież zawistni. Mieliśmy też szczęście i pieniądze zawsze docierały do laureata. Przekazywaliśmy je w gotówce przez tych, którzy jechali do Polski i nigdy nic nie zginęło.

– W broszurze informacyjnej fundacji czytamy, że „jej celem jest wyróżnienie indywidualnych osób w Polsce zaangażowanych w rozwoju niezależnej kultury polskiej”. Czym jest dzisiaj kultura niezależna?

– To pojęcie już nie istnieje. Cała kultura stała się niezależna. Teraz trzeba rozszerzyć pojęcie kultury. W nowej sytuacji mamy wizję, której istotą jest demokratyczna istota społeczeństwa obywatelskiego. Nie powstaje ona aut-matycznie w momencie obalenia cenzury, powołania instytucji parlamentar-nych i przeprowadzenia wolnych wyborów. Będzie się rodzić ze społecznych inicjatyw. Na nią trzeba zwrócić uwagę i ją wspierać.

Istnieją dwie sfery kultury: ta przez duże „K”, rozumiana w sensie tradycyjnym, której twórcom do tej pory przypadło najwięcej wyróż-nień Polculu i ta przez małe „k”, na którą teraz chcemy położyć nacisk. Chodzi o kulturę współżycia między ludźmi, kulturę wzięcia na siebie odpowiedzialności za wspólny los, dbałości o wspólne dobro. Chodzi o budowę społeczeństwa, w którym – przy minimalnej ingerencji państwa – obywatele podejmują inicjatywy w dziedzinie kultury, oświaty czy usług typu niekomercyjnego, np. upiększanie osiedla albo zapraszanie na wakacje w Polsce dzieci z Rosji czy Ukrainy.

– W rodzajach działalności, które kwalifikują się do wyróżnień Polculu znalazła się też „twórczość kulturalna (literatura, teatr, film,nauka) skierowana na rozwój pluralizmu i demokracji oraz zajmująca się przemianami zachodzącymi we współczesnej Polsce”. Czy nie obawia się pan popierania twórczości artystycznej z tezą?

– Chcę popierać taką właśnie twórczość. Nasza fundacja ma wyraźne cele polityczne. Chcemy, aby w Polsce powstał taki ustrój, w którym wszystkim byłoby przyjemnie żyć. A to jest postulat zdecydowanie polityczny. Wcale się z tym nie kryjemy.

– Czy interesuje pana kultura niekomercyjna, która nie może się rozwijać bez wsparcia finansowego?

– Nie. Nastawiamy się teraz na kulturę przez małe „k”. Nie interesuje nas w tej chwili np. działalność typu historyczno-literackiego, Towarzystwo im. Adama Mickiewicza czy Sienkiewicza, ani działalność wydawnicza, nawet niekomercyjna.

Jesteśmy świadomi roli literatury czy filmu, ale to jest właśnie kultura przez duże „K”, na którą się nie nastawiamy. Ta kultura miała ogromne znaczenie dla przeżycia. Jednak w obecnej sytuacji Polska nie stwarza motywacji do działania w dziedzinach, o jakie nam chodzi.

– Jak pan to rozumie?

– Przyjeżdżając do Polski, jesteśmy przerażeni upadkiem cywilizacji, właśnie tej kultury przez małe „k”. Jesteśmy świadkami paradoksalnego zjawiska: młodzi ludzie, często lepiej wykształceni, bardziej oczytani niż ich rówieśnicy na Zachodzie, wykazują jednocześnie prymitywizm w życiu codziennym, brak szacunku dla drugiego człowieka, nietolerancję, ksenofobię, brak dbałości o wspólne dobro, itp. Wynika z tego, że kultura, literatura, która tworzy wartości, która pomogła przetrwać wojny i doprowadziła do upadku komunizmu, nie uchroniła przed sowietyzacją.

Kultura przez duże „K” spełniła już swoją rolę. Teraz trzeba szukać innej formy działalności na rzecz ogółu. Drobnej, mało spektakularnej, która kreuje wartości, o które nam chodzi. Szukam małych bohaterów.

– Czy zmieni się też sposób przyznawania nagród?

– Do tej pory publikowaliśmy tylko listy wyróżnionych. Teraz chcemy podawać do wiadomości, za co zostali nagrodzeni. Same nagrody będzie-my wręczać w sposób uroczysty. Chcielibyśmy, żeby było to inspirujące dla innych.

Rozmawiała Katarzyna Bielas

„Gazeta Wyborcza” nr 207 z 5 września 1991 r.

 

 

Nasi laureaci

Alfred Michler

Pan Alfred Michler ze Złotoryi jest współzałożycielem i pierwszym prezesem istniejącego od 20 lat Towarzystwa Ziemi Złotoryjskiej.

Dzięki działalności Towarzystwa powstaje pod czujnym okiem pana Michlera szereg inicjatyw kulturalnych. M. in. powstaje Klub Nauczyciela, chór nauczycielski, szkoła sportowa, Ośrodek Dokumentacji i Opracowania

 

Więcej…

Aleksandra i Marcin Sawiccy

Państwo Sawiccy zrobili coś sprzecznego z nurtem obecnych czasów. Ze stolicy przenieśli się na prowincję. Na „głuchą” wieś ziemi żywieckiej. Pani Ola i pan Marcin są nauczycielami, ukończyli wydział pedagogiczny na Uniwersytecie Warszawskim, przez wiele lat pracowali  w niepublicznej szkole. Była to szkoła systemu Marii Montessori. Dyplomy pedagogiki Montessori uzyskali w Niemczech, w Kolonii. Pan Marcin ukończył wydział ekonomiczny SGH w Warszawie.

Więcej…